To było straszne... Animatrony od razu mnie schowały pod jakimiś starymi szmatami.
-Przepraszam bardzo, ale czy widzie...- Vincent wszedł na scenę, ale Foxy od razu się na niego rzucił.
-Jak ty śmiesz?!- spytał wściekły lis trzymając za koszulkę fioletowłosego.
Mężczyzna nic nie odpowiedział i zaczął się śmiać. Foxy nie wytrzymał i rzucił nim o ścianę. Jednak Vincent zero reakcji... Po prostu wstał i się otrzepał. Miał rozcięte czoło, ale chyba tego nie czuł.
-Foxy przestań... Vincent ty też- wtrąciła się Chica.
-Nie wtrącaj się!- krzyknął lis.
-Bo co? Bo jestem dziewczyną? Przestańcie się kłócić! Myślicie, że tym coś zdziałacie? Chociaż raz mnie posłuchajcie i się uspokójcie- powiedziała.
Wtedy Foxy stanął obok Freddy'iego.
- Czego tu szukasz Vincencie?- spytał poważnie Bonnie.
-Widzieliście gdzieś Elizabetch?- spytał spokojnie mężczyzna.
-Nie widzieliśmy...- powiedział Freddy.
-To ja nie przeszkadzam... Do widzenia! -pożegnał się Vincent.
Jednak gdy już wychodził bardzo chciało mi się kichnąć... Gdy fioletowłosy już wychodził...
-APSIK!
Wiem, że dzisiaj troszkę (BARDZO) krótszy niż zwykle. :c Jednak jutro będzie następny :D

nastepny rozdzial plis
OdpowiedzUsuńprosze pani gdzie ten rozdział?bo ja kurwa czekam
OdpowiedzUsuńNastepny rozdzialmial by 4 dni temu
OdpowiedzUsuńA gdzie rozdziały ????!!!!
OdpowiedzUsuń