Znowu to poczułam... jakby coś czy raczej ktoś był we mnie.
-Cześć lisiasty!- powiedziałam chociaż tego nie chciałam...
-"Lisiasty"... Mike?! - spytał Foxy.
-A więc mnie pamiętasz- powiedziałam teraz nie moim głosem... tylko jakimś męskim..
-Nie mógłbym zapomnieć tego co mi zrobiłeś... co nam zrobiłeś...- powiedział lis i się ode mnie odsunął.
Coś kierowało moim ciałem... wstało i zaczęło iść w stronę kuchni. W stronę żółtego królika. Weszłam do kuchni.
-Ah... Springtrap...-powiedział ten ktoś i dotknął moją ręką kostiumu.
Wtedy weszły wszystkie roboty (czyli Foxy, Freddy, Chica i Bonnie) i Vincent. Popatrzyłam się na nich i to coś mnie opuściło. Odepchnęło mnie do tyłu z ogromnym bólem głowy. Nagle kostium się poruszył i wstał.
-Wreszcie... Dzięki Eli... i pozdrawiam rodziców- powiedział Mike.
Po prostu się na niego rzuciłam. Jak on śmie mówić cokolwiek o moich rodzicach. Odepchnął mnie z całej siły, a ja uderzyłam się w głowę, która zaczęła krwawić. Podbiegł do mnie.
-Matko... przepraszam... poniosło mnie. Nie powinienem.. Wybacz mi, błagam- mówił błagalnie żółty królik.
-Nic się nie stało... ale czy mogę się w końcu dowiedzieć gdzie jest wyjście?-spytałam.
-Chodź ze mną. Zaprowadzę cię. Z takimi jak oni nie warto się zadawać. Skoro cię tu nie chcą to chodźmy- powiedział tak, żeby wszyscy słyszeli.
Wziął mnie na ręce i zaniósł na zaplecze.
-Wiem, że mieliśmy iść do wyjścia, ale nie wypuszczę cię z taką raną- powiedział i zaczął mi owijać głowę bandażem.
Nagle do pokoju wbiegł Foxy i uderzył jakimś prętem w głowę Springtrap'a tak, że stracił przytomność...
To już ostatni rozdział na dziś :D Może napiszę dziś jeszcze jeden... :3
niedziela, 24 maja 2015
Odrzucona (rozdział 6)
-Ale ładny jest ten królik...-pomyślałam.
Nagle poczułam się jakoś dziwnie... spojrzałam w lustro i miałam całe czarne oczy tak jak roboty. Od czasu do czasu słyszałam w mojej głowie "It's me". Chciałam spytać co się ze mną dzieje ale "coś" mi nie pozwalało. Nagle wszystko wróciło do normy.. wolałam się nie pytać o to, bo by uznali, że jakąś wariatką jestem.
-Eli a ty w ogóle to nie jesteś głodna?- spytał Vincent.
-Bardzo...- powiedziałam i dotknęłam brzucha.
-Dobra to ja idę do jakieś restauracji i przyniosę.. będę za 5 minut- powiedział i wyszedł.
-Elizabetch... poczekaj tu na nas- powiedziała Chica i poszła i robotami na scenę.
Chciałam wiedzieć o czym rozmawiają, więc zaczęłam ich podsłuchiwać.
-Nie może tu zostać...
-Już ją opętał...
-Zniszczy to co zrobiliśmy...
Po tym co usłyszałam postanowiłam sama wyjść i tu więcej nie wracać. Tylko był mały problem. Nie wiedziałam gdzie jest wyjście. Poszłam do Głównej Sali. Zupełnie nie wiedziałam gdzie iść, więc poszłam do Pirate Cove.
-Ymm... przepraszam...-powiedziałam odsłaniając delikatnie kurtynę.
-Słucham- szepnął Foxy.
-Czy wiesz może gdzie jest tu wyjście?-spytałam.
-Czemu szukasz wyjścia?-zapytał lis i spojrzał się na mnie.
-Nie chcą mnie tu... jestem tu zbędna...- powiedziałam smutno.
-Wiem co czujesz... usiądź-powiedział Foxy i trochę się przesunął, a usiadłam obok niego na podłodze... w cieniu...
Kolejny <3 Już piszę następny ^^
Nagle poczułam się jakoś dziwnie... spojrzałam w lustro i miałam całe czarne oczy tak jak roboty. Od czasu do czasu słyszałam w mojej głowie "It's me". Chciałam spytać co się ze mną dzieje ale "coś" mi nie pozwalało. Nagle wszystko wróciło do normy.. wolałam się nie pytać o to, bo by uznali, że jakąś wariatką jestem.
-Eli a ty w ogóle to nie jesteś głodna?- spytał Vincent.
-Bardzo...- powiedziałam i dotknęłam brzucha.
-Dobra to ja idę do jakieś restauracji i przyniosę.. będę za 5 minut- powiedział i wyszedł.
-Elizabetch... poczekaj tu na nas- powiedziała Chica i poszła i robotami na scenę.
Chciałam wiedzieć o czym rozmawiają, więc zaczęłam ich podsłuchiwać.
-Nie może tu zostać...
-Już ją opętał...
-Zniszczy to co zrobiliśmy...
Po tym co usłyszałam postanowiłam sama wyjść i tu więcej nie wracać. Tylko był mały problem. Nie wiedziałam gdzie jest wyjście. Poszłam do Głównej Sali. Zupełnie nie wiedziałam gdzie iść, więc poszłam do Pirate Cove.
-Ymm... przepraszam...-powiedziałam odsłaniając delikatnie kurtynę.
-Słucham- szepnął Foxy.
-Czy wiesz może gdzie jest tu wyjście?-spytałam.
-Czemu szukasz wyjścia?-zapytał lis i spojrzał się na mnie.
-Nie chcą mnie tu... jestem tu zbędna...- powiedziałam smutno.
-Wiem co czujesz... usiądź-powiedział Foxy i trochę się przesunął, a usiadłam obok niego na podłodze... w cieniu...
Kolejny <3 Już piszę następny ^^
Ile ich jeszcze jest? (rozdział 5)
Znowu zobaczyłam dwa świecące punkciki. Od razu pobiegłam zobaczyć kto to. Gdy byłam już blisko zauważyłam na jego głowie czarny cylinder.
-Freddy, proszę!-krzyknęłam mocno zdyszana.
Nagle zabrakło mi powietrza w płucach i zrobiło mi się bardzo słabo.Upadłam na podłogę, jednak byłam przytomna. Nad sobą zobaczyłam Freddy'iego.
-Wszystko będzie dobrze...-powiedział, a ja straciłam przytomność.
Obudziłam się i zobaczyłam Vincenta stojącego nade mną z nożem.
-Hahaha! Jesteś moją ofiarą. Kusiłem cię, byłem dla ciebie miły, a teraz cię zabiję i Marionetka wsadzi cię do kostiumu. Podzielisz swój los z Golden Freddy'm!- krzyknął i wbił mi nóż w klatkę piersiową.
Teraz dopiero się na prawdę obudziłam. Boże.. to było straszne...
-Kim jest Marionetka?-spytałam.
-To jest.. ym... no..-zaczął Bonnie.
-Jest to "osoba', która wsadziła nas do kostiumów. Nasz "mama"-wytłumaczył Freddy.
-A Golden Freddy?- spytałam.
-Jest on prawdziwym synem Marionetki i moim jakby "bratem"- powiedział miś.
-Jak to "jakby bratem"?-zapytałam.
-Bo to ja wsadziłem go do kostiumu i z nim rozmawiałem.. powiedział mi, że on nie chce maski i, że mam go zabić...- powiedział smutny Freddy.
-Ale skąd wiesz o ich istnieniu?-spytał Vincent.
-Śniło mi się jak stałeś nade mną z noże i powiedziałeś, że mnie zabijesz i Marionetka włoży mnie do kostiumu i podzielę los Golden Freddy'iego- powiedział i spojrzałam na ścianę, na której były porozwieszane rysunki.. Jeden rysunek wyglądał jak ten żółty królik...
Kolejny rozdział :D Dość szybko napisałam :] Jest tu kilka wątków z mojej teorii na temat Five Night's at Freddy's :> Piszę następny :3
-Freddy, proszę!-krzyknęłam mocno zdyszana.
Nagle zabrakło mi powietrza w płucach i zrobiło mi się bardzo słabo.Upadłam na podłogę, jednak byłam przytomna. Nad sobą zobaczyłam Freddy'iego.
-Wszystko będzie dobrze...-powiedział, a ja straciłam przytomność.
Obudziłam się i zobaczyłam Vincenta stojącego nade mną z nożem.
-Hahaha! Jesteś moją ofiarą. Kusiłem cię, byłem dla ciebie miły, a teraz cię zabiję i Marionetka wsadzi cię do kostiumu. Podzielisz swój los z Golden Freddy'm!- krzyknął i wbił mi nóż w klatkę piersiową.
Teraz dopiero się na prawdę obudziłam. Boże.. to było straszne...
-Kim jest Marionetka?-spytałam.
-To jest.. ym... no..-zaczął Bonnie.
-Jest to "osoba', która wsadziła nas do kostiumów. Nasz "mama"-wytłumaczył Freddy.
-A Golden Freddy?- spytałam.
-Jest on prawdziwym synem Marionetki i moim jakby "bratem"- powiedział miś.
-Jak to "jakby bratem"?-zapytałam.
-Bo to ja wsadziłem go do kostiumu i z nim rozmawiałem.. powiedział mi, że on nie chce maski i, że mam go zabić...- powiedział smutny Freddy.
-Ale skąd wiesz o ich istnieniu?-spytał Vincent.
-Śniło mi się jak stałeś nade mną z noże i powiedziałeś, że mnie zabijesz i Marionetka włoży mnie do kostiumu i podzielę los Golden Freddy'iego- powiedział i spojrzałam na ścianę, na której były porozwieszane rysunki.. Jeden rysunek wyglądał jak ten żółty królik...
Kolejny rozdział :D Dość szybko napisałam :] Jest tu kilka wątków z mojej teorii na temat Five Night's at Freddy's :> Piszę następny :3
Kolejny robot... (rozdział 4)
Był tam ten królik, który próbował zmiażdżyć Vincenta...
-Zostaw go!- krzyknęłam.
Królik momentalnie puścił fioletowłosego... od razu podbiegłam do Vincenta.
-Nic ci nie jest?-mówiłam zdyszana.
-Eliza... co miałoby być?-spytał mnie z uśmiechem.
-Jak to? Przecież...- przerwałam, bo mężczyzna położył mi palec na ustach.
-Spokojnie... on tylko mnie przytulał- powiedział i spojrzał na płaczącego robota.
Od razu poszłam do królika.
-Ym.. przepraszam. Myślałam, że chciałeś mu coś zrobić. Wybaczysz mi?-spytałam z żalem.
-Nic się nie stało- powiedział i się uśmiechnął.
-Ale...
-Na prawdę nic się nie stało- powiedział królik i mnie przytulił.
Wtedy moje sumienie dało mi spokój, ale jedna rzecz nie dawała mi spokoju.
-A gdzie jest ten miś?- spytałam.
-Jaki miś?- spytał Vincent.
-No ten taki... czarny cylinder i czarna mucha...-tłumaczyłam.
-Aaa.. Freddy. Właśnie gdzie on jest?- powiedział królik.
-Nie wiem- powiedziała Chica.
-Dobra.. chodźmy go poszukać...-powiedział Vincent.
-A tak w ogóle jestem Bonnie, Elizabetch nie martw się- szepnął Bonnie wychodząc.
Każdy poszedł w inną stronę, a ja zostałam sama na scenie. Nagle usłyszałam czyjeś kroki...
Przepraszam, że nie było wczoraj rozdziałów, ale mi się internet zepsuł :C Dzisiaj odkupię winy i wstawię cztery albo pięć rozdziałów :3 A w dodatku przybyło was trochę :D DZIĘKUJĘ <3
piątek, 22 maja 2015
Nowa "koleżanka" (rozdział 3)
-Halo? Halo?! Ymm.. Witam w Freddy Fazbear Pizza! Mam dla Ciebie kilka wskazówek. Masz ograniczoną ilość energii, więc nie patrz dłuższy czas na kamery, nie zapalaj na długo świateł i zamykaj drzwi tylko jeśli jesteś w niebezpieczeństwie. To chyba na tyle... A nie. Jeszcze jedna rzecz... W Pirate Cove jest lis. Nazywa się Foxy. Uważaj na niego. Jeśli zobaczysz, że go nie ma od razu zamknij lewe drzwi. Ok to tyle na razie..- powiedział głos z nagrania.
Ok czyli wiem, że ten lis w Pirate Cove nazywa się Foxy. Jest 3AM. Szybko to minęło. Ale gdzie jest Vincent? Pójdę go poszukać. Wyszłam z biura i udałam się w stronę kuchni. Weszłam do Głównej Sali. Było ciemno, a jedyne oświetlenie padało z okna. Wyjrzałam za okno.. widziałam parking, ale na nim nie było żadnego samochodu. Odwróciłam się a za mną stał ten kurczak. Aż się odsunęłam tak, że prawie wybiłam okno. Kurczak zaczął się do mnie zbliżać...
-Zostaw mnie proszę... ja tylko szukam Vincenta- powiedziałam zakrywając twarz rękami.
-Sz-szukasz V-V-Vincenta?- spytał się mnie kurczak.
-Ymm.. no tak..-powiedziałam.
-W-Wiem gdzie m-może b-być- powiedział kurczak i poszedł.
Poszłam za nim.
-O.. prze-przepraszam nie p-przedstawiłam się. Jestem Chica, m-miło mi- powiedziała i podała mi rękę.
-Elizabetch...-powiedziałam i uściskałam rękę robota.
-Jesteś robotem?- spytałam.
-Można t-tak powiedzieć... Jestem d-duszą uwięzioną w tym ko-kostiumie...- powiedziała trochę smutno.
Szłyśmy obok Pirate Cove.
-Tu jest Foxy?- spytałam dla pewności.
-Tak... ale on z ni-nikim nie r-rozmawia... - powiedziała i szliśmy dalej.
Dotarłyśmy na scenę... To co tam zobaczyłam zmroziło mi krew w żyłach..
#wow trzy rozdziały na jeden dzień <3 Dzięki, że chociaż jedna osoba chce to czytać, ale i tak DZIĘKUJĘ ^^ :D
Tajemniczy fioletowłosy... (rozdział 2)
Kto... a raczej co się na mnie patrzy... Czuję jak moje serce bije.
-Kim jesteś?-spytałam.. nikt nie odpowiedział a dwa świecące punkciki zniknęły... Była godzina 21:00. Stwierdziłam, że nie ma sensu iść już do domu. Ale jestem głodna. W końcu to pizzeria i musi być tu coś do jedzenia. Poszłam w stronę kuchni. Po drodze minęłam Pirate Cove, Główną Sale i scenę... były tam trzy roboty. Królik, Miś i Kurczak. Spojrzałam się na nich... były normalne. Nagle odwróciłam wzrok i spojrzałam na nie jeszcze raz... patrzyły się na mnie. Przetarłam oczy a one stały już normalnie. "To jakaś paranoja" pomyślałam i poszłam dalej. Stanęłam przed drzwiami od kuchni. Weszłam tam, ale nie było tam żadnej pizzy tylko żółty kostium królika. Podeszłam i popatrzałam na niego. Nagle usłyszałam jakieś szepty. Rozejrzałam się gwałtownie po pokoju i w rogu siedział fioletowłosy mężczyzna.
-Kim jesteś? Co tu robisz?-spytałam dość groźnie.
-Błagam nie rób mi krzywdy... Ja nie chciałem ... To nie moja wina.. To on mnie zmusił...- szeptał i kołysał się.
-Spokojnie... nic Ci nie zrobię. Co się dzieje? Chodźmy do mojego biura, bo tu jest bardzo zimno- powiedziałam i poszliśmy.
-Jak dawno tu nie byłem-powiedział i dotknął nosa misia na plakacie, a nosek wydał śmieszny dźwięk. Mężczyzna się uśmiechnął.
-Jestem Vincent a ty?-przedstawił się.
- Elizabetch, miło mi -powiedziałam.
-Skąd się tu wziąłeś?-spytałam
-Ahh.. to długa historia... Poczekaj tu na mnie. Muszę coś sprawdzić - powiedział i wyszedł.
Była 12AM czyli początek mojej zmiany. Nagle zadzwonił telefon..
- Halo? Halo?!...
Na dzisiaj tyle... chyba, że ktoś (czyli jedna osoba ._.) będzie chciał dzisiaj jeszcze jeden rozdział :D ^^
Nowa Praca (rozdział 1)
Jak zwykle wstaję z łóżka ledwo żywa... na przeciwko mojego łóżka stoi wielkie lustro. Codziennie widzę tam 19 letnią dziewczynę, dość szczupłą z długimi czerwonymi włosami. Mieszkam sama. Nikt nie zrobi mi śniadania.. a szkoda. Moi rodzice nie żyją. Zmarli jak miałam 5 lat. Mieli wypadek samochodowy. A tak w ogóle się nie przedstawiłam. Jestem Elizabetch Dreams. Po zjedzeniu posiłku i ubraniu się wyszłam na dwór w poszukiwaniu pracy. Sprawdziłam już chyba wszystkie ogłoszenia. A jednak nie... Gdy przechodziłam obok Freddy Fazbear Pizza zauważyłam ogłoszenie "SZUKAMY STRÓŻA NOCNEGO". W sumie jest dobrze płatna praca.. nie trzeba jakichś specjalnych uprawnień. Zadzwoniłam na numer podany w ogłoszeniu.
-Ymm.. Halo?-powiedziałam do słuchawki.
-Dzień dobry- odpowiedział jakiś mężczyzna.
-Ja w sprawie ogłoszenia o pracę- powiedziałam niepewnie.
-O to wspaniale! Kiedy może pani przyjść do pizzerii- spytał.
-Ymmm.. właściwie właśnie stoję pod wejściem-powiedziałam a ktoś po drugiej stronie słuchawki się rozłączył. Nagle w drzwiach stanął mężczyzna. Był wysoki i miał krótkie brązowe włosy.
-Witam- powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Dzień dobry- powiedziałam.
-Chodźmy do biura- powiedział i poszliśmy... to miejsce było... straszne...
-A tak właściwie jestem Scott- przedstawił się brunet.
-Elizabetch, miło mi-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Jestem właścicielem tej lokacji... mam jeszcze jedną pizzerię i dom strachów- powiedział i usiadł na fotelu.
- A więc tak... może najpierw usiądź... ok to do rzeczy musisz...-przerwał, zadzwonił jego telefon..
-Dobra zaraz będę- powiedział i wstał.
-Przepraszam Elizabetch, ale muszę iść... zaczynasz o 12AM ... słuchaj głosu z nagrań!- powiedział i wybiegł... Co mam teraz zrobić?... Zauważyłam w drzwiach parę świecących oczu...
Mam dalej pisać? :D Na razie 1 rozdział ! ;3 zobaczymy co dalej :]
Subskrybuj:
Posty (Atom)






