-Ale ładny jest ten królik...-pomyślałam.
Nagle poczułam się jakoś dziwnie... spojrzałam w lustro i miałam całe czarne oczy tak jak roboty. Od czasu do czasu słyszałam w mojej głowie "It's me". Chciałam spytać co się ze mną dzieje ale "coś" mi nie pozwalało. Nagle wszystko wróciło do normy.. wolałam się nie pytać o to, bo by uznali, że jakąś wariatką jestem.
-Eli a ty w ogóle to nie jesteś głodna?- spytał Vincent.
-Bardzo...- powiedziałam i dotknęłam brzucha.
-Dobra to ja idę do jakieś restauracji i przyniosę.. będę za 5 minut- powiedział i wyszedł.
-Elizabetch... poczekaj tu na nas- powiedziała Chica i poszła i robotami na scenę.
Chciałam wiedzieć o czym rozmawiają, więc zaczęłam ich podsłuchiwać.
-Nie może tu zostać...
-Już ją opętał...
-Zniszczy to co zrobiliśmy...
Po tym co usłyszałam postanowiłam sama wyjść i tu więcej nie wracać. Tylko był mały problem. Nie wiedziałam gdzie jest wyjście. Poszłam do Głównej Sali. Zupełnie nie wiedziałam gdzie iść, więc poszłam do Pirate Cove.
-Ymm... przepraszam...-powiedziałam odsłaniając delikatnie kurtynę.
-Słucham- szepnął Foxy.
-Czy wiesz może gdzie jest tu wyjście?-spytałam.
-Czemu szukasz wyjścia?-zapytał lis i spojrzał się na mnie.
-Nie chcą mnie tu... jestem tu zbędna...- powiedziałam smutno.
-Wiem co czujesz... usiądź-powiedział Foxy i trochę się przesunął, a usiadłam obok niego na podłodze... w cieniu...
Kolejny <3 Już piszę następny ^^

fajne to
OdpowiedzUsuń